Moje pierwsze książkowe wyzwanie - 7ReadUp!

9 | dodaj
Od dawna próbuję spiąć cztery litery i więcej czytać. Niestety, nie jest to takie łatwe, jakby się mogło wydawać... Minęła już ponad połowa obecnego roku, a do tego wielkimi krokami zbliża się powrót do szkoły. Byłam przekonana, że wakacje będą czasem odrodzenia się mojej czytelniczej pasji, którą zagubiłam ponad rok temu. Niestety. Jestem w trakcie czytania drugiej książki w wakacje. No aż mi wstyd. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się o 7ReadUp, czyli książkowym maratonie czytelniczym! Stworzyła go Martha z Kanału Wybredna Maruda (tutaj znajdziecie jej film o tym wyzwaniu), a polega on na tym, że przez siedem dni mamy przeczytać tyle książek, żeby suma ich grzbietów wynosiła 7 cm. Ale to tylko ta prostsza wersja ;). Dodatkowo można zdecydować się na wersję hard, w której każdą z książek musimy przyporządkować do podanego słowa kluczowego. Jedną książkę możemy przydzielić do jednego lub kilku słów, co dla mnie jest ogrooooomnym ułatwieniem XD.

7ReadUp trwa w najbliższym tygodniu, czyli od 21 do 27 sierpnia. Postanowiłam więc podzielić się tym wyzwaniem z najbardziej książkową osobą jaką znam, czyli Martą oraz zdemotywowaną blogerką Gabrysią, którą chciałabym "obudzić" do napisania posta o tym wyzwaniu :) Mam nadzieję, że dziewczyny zdecydują się na przyjęcie nominacji (a macie na to bądź co bądź niewiele czasu XD), a tymczasem przejdę do pokazania Wam swojego TBR:
1. Zawisnąć - "Upadli" Lauren Kate - jest o aniołach, a anioły "zawisają" nad ziemią, np. kiedy latają
2. Gdziekolwiek - "Trzy metry nad niebem" Federico Moccia
3. Paraliżować - "Jezioro osobliwości" Krystyny Siesickiej - nie przeczytałam, gdy była lekturą, ale z tego co pamiętam z lekcji, jest o narkotykach, a one czasem "paraliżują" xd
4. Klasyczny - "Uprowadzona" Lucie Christopher - już z opisu z okładki dowiadujemy się, że główna bohaterka zakocha się w swoim oprawcy. Czyż nie jest to "klasyczny" początek miłości?
5. Sprawa - Luce, bohaterka "Upadłych", aby znaleźć się w miejscu, w którym toczy się akcja książki, miała "sprawę" w sądzie
6. Powstawać - już nie powstaje, ale powstał film na podstawie "Trzech metrów..."
7. Ważniak - znów powracamy do "Upadłych", bo jej bohater Daniel często zgrywa "ważniaka" :P
8. Neurologia - ponownie "Jezioro osobliwości" - być może po narkotykach można mieć problemy neurologiczne... ;)
9. Wygotowywać - tu było mi najtrudniej coś wymyślić, ale w końcu wpadłam na pomysł, że w "Uprowadzonej" Gemma piła na lotnisku kawę, do której ktoś musiał wcześniej "wygotowywać" wodę XDD
10. Niewyżyty - Hache często jeździł na motorze w filmie, może w książce też jest taki "niewyżyty"?


"Upadłych" i "Uprowadzoną" już wcześniej zaczęłam, więc liczę je od miejsc, w których skończyłam. Tym właśnie sposobem uzyskałam prawie idealne 7 cm!


Za tydzień napiszę podsumowanie. Oby udało mi się wygrać z lenistwem!
Do następnego :*


Afterek eurowizyjny

2 | dodaj
Od Eurowizji minęły już ponad trzy miesiące, a ja dopiero teraz biorę się za ostateczny post XD. Trochę przeraża mnie mój brak ogarnięcia, ale po trudach związanych z wystawianiem ocen w końcu przyszły upragnione wakacje i mnóstwo wolnego czasu, który miałam nadzieję produktywnie wykorzystać, m. in. na pisanie bloga właśnie. Przez dwa wakacyjne miesiące miałam w planach wiele różności: o Eurowizji, kosmetykach, serialach, a także... recenzje książek (przynajmniej jednej)! Z tym ostatnim po prostu czuję, że muszę komuś opowiedzieć o swoich odczuciach związanych z pewną książką, więc gdzie indziej jeśli nie tu? ;) Tylko że wyszło jak zwykle XD Na swoją obronę mam tyle, że książkę, o której wspomniałam wcześniej, pożyczyłam miesiąc temu i jeszcze jej nie odzyskałam, więc nie miałam szansy wykonać zdjęć czy poszukać swoich ulubionych cytatów... No ale dzisiaj skupiamy się ponownie na Eurowizji.
Każdy fan (no może nie każdy, ale jednak większość xD) po zakończeniu się Eurowizji ma tzw. eurowizyjną depresję (ang. Eurovision depression). Moja minęła dopiero niedawno, także zebrałam się do napisania podsumowania tej kijowskiej (czy jak niektórzy uważają "kijowej") edycji.


Organizacja

A niech będzie bez cenzury
Całość organizacyjna wydaje mi się, że była naprawdę dobra. Porównując do 2015 (Wiedeń) można nawet rzec, że idealna. Wspominając właśnie austriacką próbę dorównania Duńczykom aż chce mi się śmiać. Bardzo dużo błędów w pracy kamer, nudne intervale (występy/filmy pomiędzy ostatnią piosenką a prezentacją wyników), mogłabym długo wymieniać różne niedociągnięcia. Najbardziej jednak uderzyło mnie wtedy to, że była to jubileuszowa, 60 edycja, a organizatorzy skupili się najbardziej na podsumowaniu austriackich startów. Ale skupmy się na 2017. Oprócz "występku" podczas występu Jamali z piosenką "I Belive In U" (moim zdaniem najlepszą jej dotychczasową kompozycją) - mowa tu oczywiście o gołym tyłku pana z australijską flagą, który okazał się ukraińskim pranksterem - wszystko było moim zdaniem w porządku. Trochę jednak zawiódł mnie green room, gdyż Timur, eurowizyjna encyklopedia, bardziej skupił się na prezentowaniu swojej wiedzy o krajach czy też reprezentantach, niż na samych reprezentantach. No ale nie wszystko może być idealnie. 
ONUKA - dalej nie wiem co tu się odmarioskłodowskowało
Jeśli chodzi o openingi (występy na początku) i intervale bardzo cieszy mnie, że Europa mogła zobaczyć dwa oblicza naszych wschodnich sąsiadów: Ukrainę tradycyjną (opening w drugim
półfinale - prowadzący śpiewający eurowizyjne hity w ludowym stylu) i nowoczesną (interval w finale - ONUKA i jej tak nowoczesne brzmienia, że aż ich nie zrozumiałam). 

Prowadzący

Vova, Alex i Timur - do dziś obserwuję ich na instagramie
Tu chyba nie ma wątpliwości - w tym roku mogliśmy oglądać jednych z najprzystojniejszych prowadzących ever. Patrząc na tegoroczny slogan Celebrate Diversity (Świętujmy Różnorodność) można pomyśleć, że trochę głupio zrobili dając nam trzech przystojnych, białych facetów. Ale sami panowie tłumaczyli się, że to jest właśnie ta różnorodność. Co roku dostajemy albo parę, albo trio zróżnicowane płciowo, a teraz coś, czego nie mogliśmy oglądać od... chyba nigdy ;P

Oczekiwania vs rzeczywistość

Szwajcarski "Apollo" nie wylądował w finale
Jak to zawsze bywa, nie wszystko spełnia nasze założenia. Od niektórych krajów wymagałam trochę więcej, niż zaprezentowały. Doskonałym przykładem może być Szwajcaria, która miała świetną piosenkę zasługującą na miejsce w najwyższej dziesiątce, genialną wokalistkę i... disneyowskie show. Podczas preselekcji zespół Timebelle zaprezentował się z klasą wśród płatków czerwonych róż, z czerwonym tłem i elegancką sukienką Miruny - wokalistki. Na scenie eurowizyjnej wszystko było nie tak. Rozumiem próby nawiązania do starożytnej Grecji (przypomnijmy, że tytuł kompozycji to "Apollo"), ale dlaczego musiało się to odbyć wśród przesadnie różowych wizualizacji i żółtej "kurczakowej" sukni Miruny, w której ledwo zeszła ze schodków i poruszała się po scenie? Zdecydowanie zmarnowany potencjał, który doprowadził do trzeciej z rzędu niekwalifikacji do finału. Przynajmniej tym razem to nie było ostatnie miejsce (w 2015 i 2016 Szwajcaria zajęła w półfinałach odpowiednio 17 i 18 miejsce, oba były ostatnie).
- "Kosie, kosie, nie śpiewaj do mnie..."
- Ok, w takim razie nie będzie was w finale.
Żeby nie było tak smutno, pojawiły się też pozytywne zaskoczenia. Mimo prostoty (wręcz zbyt dużej) w występie Belgii, przekonałam się z czasem do piosenki "City Lights". W Polsce zyskała ona niemałą popularność - 12 punktów od polskich telewidzów (czyli najwyższa nota) poszła właśnie do Blanche, a w radiu RMF FM znalazła się w notowaniu Poplisty. Polubiłam też Chorwację i Finlandię, która przez swój brak awansu do finału stała się jedną z największych, jeśli nie największą, eurowizyjną zbrodnią (ang. Eurovision crime) tego roku.

Występ Polski

Nasza "Latarka" mogła zaświecić mocniej
Zwracam honor. Polska wybrała dobrze. Kasia była świetną reprezentantką, a "Flashlight" dobrą piosenką. Od kiedy oglądam Eurowizję "w całości" jestem po raz pierwszy w stu procentach dumna z naszego kraju - mimo wcześniejszego sceptycyzmu. Super wizuale, całkiem niezła sukienka, genialne wykonanie i ta nieszczęsna druga pozycja startowa, przez którą zajęliśmy zdecydowanie za niskie, 22 miejsce, podczas gdy zasłużyliśmy na co najmniej top 15. Druga pozycja jest bardzo pechowa i zostało to udowodnione w statystykach. W ciągu ostatnich pięciu lat najwyższe miejsce zdobyte z drugim numerem to 16 - w 2014 roku przez Teo z Białorusi. 

Zwycięstwo Portugalii

Tutaj honoru nie zwracam. TA PIOSENKA NIE NADAJĘ SIĘ NA ZWYCIĘZCĘ. Tyle mam do powiedzenia. 
Nie no, żartuję, trochę jeszcze popaplam na ten temat XD 
Salvador już nigdy nie będzie zwykłym krajem
"Amar pelos dois" ("Miłość dla dwojga") ma przepiękny tekst. Jeśli mogłabym tylko czytać teksty piosenek, bez słyszenia melodii, ta byłaby jedną z moich ulubionych. Ale musimy pamiętać, że na EuroWIZJI liczy się też to, co widzimy oraz oczywiście muzyka. Ta druga sprawia, że utwór przywodzi nam na myśl stare filmy Disney'a, co oczywiście nie jest złe, ale "cofa" Eurowizję do jej początków, czyli do lat 50. Sam Salvador jest postacią specyficzną, szczególnie ze względu na niekontrolowane ruchy, które były po części spowodowane problemami zdrowotnymi, ale ma też je w swojej naturze. Wielu zarzuca mu niechlujny styl ubierania przypominający bezdomnego. A to też za sprawą jego występu w preselekcjach, gdzie miał marynarkę za dużą o przynajmniej dwa rozmiary. 
Występ na kijowskiej scenie był minimalistyczny do tego stopnia, że artysta zdecydował się wystąpić na kameralnej scenie zamiast na głównej. Był tylko on, jego głos i ruchy spłoszonej sarenki drzewa na tle. Tym razem marynarka także nie była dobrze skrojona, ale i tak lepiej niż ta z Festivalu da Canção. 
Do samego końca głosowania błagałam jurorów, telewidzów, producentów, prowadzących, Boga, Allaha, Latającego Potwora Spaghetti o zwycięstwo Bułgarii. Kristian dużo bardziej zasłużył na wygraną niż Salvador. No ale trudno, stało się tak a nie inaczej... Mimo to dalej gdy oglądam występ Krisa chce mi się płakać. 
Co do zwycięstwa Portugalii jako kraju, cieszę się niezmiernie. W ciągu 48 startów ani razu nie znalazła się w top 5 (najwyższe miejsce: 6 z 1996 roku). Za 49 razem udało jej się to zrobić, a nawet wygrać. Bułgaria też cienko przędła przed 2016. Na 9 startów do finału weszła raz zajmując 5 miejsce. Potem w 2016 zrobiła wielki comeback i zajęła 4, a w tym roku 2 lokatę. Dla Mołdawii to też był wyjątkowy rok. Zajęte przez nią 3 miejsce jest najwyższym w historii ich startów. 

Moje oczekiwania na przyszły rok

Co bym chciała zobaczyć w przyszłym roku? W wielkim skrócie: debiutujące Kosowo i Kazachstan, Szwajcarię i Macedonię w finale, świeży powiew z Niemiec oraz petardę z Polski, która rozgrzeje zimne serca jurorów i pozwoli nam znaleźć się w top 10 po raz czwarty w historii! A jeśli jesteście ciekawi moich typów przyszłorocznych artystów, zapraszam was do obejrzenia mojego pierwszego filmu na YouTube i zasubskrybowania kanału :)


Mam nadzieję, że spodobała się wam taka forma posta - trochę dłuższa, z wydzielonymi kategoriami i zdjęciami. Na razie zamykamy temat Eurowizji 2017 i czekamy na kolejne informacje związane z Eurowizją dla Dzieci 2017 (na której wystąpi też Polska) oraz Eurowizją 2018 w Lizbonie. Mam nadzieję, że kolejny post już niedługo. Do następnego! ;*

Dzisiaj wtorek... czyli o Eurowizji 2017 słów kilka

2 | dodaj
Witam wszystkich w ten piękny dzień! Spytacie, dlaczego piękny? Przecież dzisiaj pierwszy półfinał Eurowizji, w którym wystąpi m. in. nasza Kasia Moś :D
Dziś jest ten dzień, w którym przedstawię wam moje top 42 (43), i tu uwaga, bo to ważne, sprzed prób. Na YouTube taka topka nazywałaby się before the contest, ja uściślę ją do before the rehersals. Po obejrzeniu fragmentów z pierwszych i drugich prób moje zdanie co do niektórych piosenek zmieniło się, przede wszystkim przez słabe bądź dobre wizualizacje, światła itd. Dlatego w tej topce, którą za chwilę przeczytacie uwzględniłam tylko wersje audio.


Najpierw może suche fakty (no może nie takie suche, bo okraszone moimi opiniami xd). 
Jak zapewne wiecie, tegoroczny konkurs odbywa się na Ukrainie. Wiadomo, że nie jest to bogate państwo, przez konflikt z Rosją sytuacja finansowa na pewno też się nie poprawiła. Dlatego EBU (Europejska Unia Nadawców; główny organizator Eurowizji oprócz publicznej telewizji z danego kraju) przyszła naszym wschodnim sąsiadom z pomocą i dostarczyła im... Szwedów. Swerge bardzo dobrze się spisała w 2016, pomyślano więc, że ich ubiegłoroczne doświadczenie będzie niezastąpione. Z resztą nie ma co się oszukiwać, Szwecja ma hajs i nie żałuje go na Eurowizję. Po paru burzliwych tygodniach ostatecznie producentem został Christer Björkman (Szwed oczywiście), producent Melodifestivalen czy Eurowizji 2016, dlatego możemy spodziewać się dobrej organizacji show. Jak będzie? O tym przekonamy się już dziś, podczas pierwszego półfinału, a także w czwartek i sobotę (odpowiednio drugi półfinał i finał).


No to teraz proszę o fanfary...! 

MOJE TOP 42 (43)

43. Słowenia - Omar Naber "On My Way"
42. Rosja - Julia Samoylova "Flame Is Burning"
41. Malta - Claudia Faniello "Breathlessly"
40. Niemcy - Levina "Perfect Life"
39. Gruzja - Tamara Gaczecziladze "Keep The Faith"
38. Litwa - Fusedmarc "Rain Of Revolution"
37. Hiszpania - Manel Navaro "Do It For Your Lover"
36. San Marino - Valentina Monetta & Jimmie Wilson "Spirit Of The Night"
35. Chorwacja - Jacques Houdek "My Friend"
34. Czechy - Martina Barta "My Turn"
33. Finlandia - Norma John "Blackbird"
32. Holandia - O'G3NE "Lights and Shadows"
31. Czarnogóra - Slavko Kalezić "Space"
30. Cypr - Hovig "Gravity" 
29. Rumunia - Ilinca & Alex Florea "Yodel It!"
28. Ukraina - O.Torvald "Time"
27. Irlandia - Brendan Murray - "Dying To Try"
26. Austria - Nathan Trent "Running On Air"
25. Wielka Brytania - Lucie Jones "Never Give Up On You"
24. Białoruś - Naviband "Story Of My Life"
23. Armenia - Artsvik "Fly With Me"
22. Polska - Kasia Moś "Flashlight"
21. Albania - Lindita "World"
20. Grecja - Demy "This Is Love"
19. Portugalia - Salvador Sobral "Amar Pelos Dois"
18. Węgry - Joci Papai "Origo"
17. Belgia - Blanche "City Lights"
16. Islandia - Svala "Paper"
15. Estonia - Koit Toome & Laura "Verona"
14. Francja - Alma "Requiem"
13. Łotwa - Triana Park "Line"
12. Serbia - Tijana Bogicević "In Too Deep"
11. Australia - Isaiah "Don't Come Easy"

Od samego początku wiedziałam, że w norweskich preselekcjach będę kibicować tym dwóm panom. Nikt nie wierzył w ich wygraną, oprócz mnie XD. Na szczęście zaskoczyli wszystkich i po prostu, jak gdyby nigdy nic, wygrali Melodi Grand Prix. Piosenkę samą w sobie uwielbiam. Jest połączeniem świeżości, nowoczesności i stylu eurowizyjnego (chociaż moim zdaniem w radiu też przyjęłaby się całkiem nieźle). To, co urzekło mnie najbardziej to charyzma i GŁOS Alexandra. Btw, jakim cudem on śpiewając na żywo brzmi identycznie jak na audio? XD

     
Przed premierą piosenki do internetu wyciekła końcówka, od tego wolnego "alive, alive". Ktoś widział, że nagrywają teledysk, sfilmował i wrzucił na YT. I już od tamtego momentu zakochałam się w "I Feel Alive", i wiedziałam, że w mojej topce będzie wysoko. Do tego Imri jest przystojny XDD. Czego chcieć więcej?

        Robin to kolejny przystojniak w tym zestawieniu, ale wiadomo, że nie o wygląd tutaj chodzi. Piosenka jest chwytliwa, łatwo "pochwyciły" ją polskie stacje radiowe. Na początku to była "tylko" Eska, teraz (podobno) wszystkie ogólnokrajówki. Ja "I Can't Go On" w radiu miałam przyjemność pierwszy raz posłuchać dopiero w niedzielę, gdy szykowałam się na komunię. Czatowałam na Esce przez dobre pół godziny, aż w końcu zabrzmiała znajoma melodia i mogłam na 3 minuty odłożyć niewygodną sukienkę i pochwycić ulubiony dezodorant (a raczej "butelkę" po nim), który jest najlepszym mikrofonem na świecie XD.

     
Wspaniały comeback Sunstroke Project, wspaniała piosenka, wspaniały występ... Wszystko wspaniałe. Jednym słowem - głosujemy.

          
Takiej petardy Dania nie miała od czasów Emmelie de Forest (zwyciężczyni z 2013 r.). Piosenka typowo eurowizyjna, można pomyśleć, że nic specjalnego, ale jak dla mnie ma "to coś". Do tego piękny głos Anji, chociaż odrobinę przekrzyczany. W skrócie - witamy z powrotem w finale.
  
               
I znów witamy kolejny kraj w finale. Po dwóch latach porażek (ostatnie miejsca w półfinale) pora na odrodzenie, chciałoby się powiedzieć, matki Eurowizji. Piosenka od tego ↑ nagrania przeszła parę szlifów i brzmi jeszcze lepiej. Głos Miruny idealnie wpasowuje się w klimat utworu. Szkoda tylko, że na ten właściwy występ wybrano cukierkowe wizualizacje, a sama wokalistka wygląda jak Bella z "Pięknej i Bestii". Mam nadzieję, że to nie przeszkodzi Szwajcarii dostać się do finału.

              

             
Macodnia w finale ostatni raz była w... 2012 roku. Wtedy zajęła 13 miejsce, swoje drugie najlepsze w historii (najlepsze - 12 - było w 2006 r.). Jak dla mnie Jana do finału dostanie się bez problemu, liczę też, że pobije rekord swojego kraju i znajdzie się przynajmniej w top 10.

               
Piosenka Dihaj była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Uwielbiam taką muzykę i byłam bardzo szczęśliwa, że pojawi się na Eurowizji. Słuchając "Skeletons" po raz pierwszy nie mogłam oderwać wzroku od teledysku. Azerbejdżan w tym roku ma WSZYSTKO. Oby tylko zajął dobre miejsce. 

               
Kristian to pierwszy uczestnik w historii urodzony w nowym millenium. Jestem po części dumna, że jestem z tego samego rocznika, co on. Niektórzy, niezbyt przychylni wyborowi Bułgarii, piszą komentarze typu "to nie jest Junior Eurovision" itd. Trochę przykre, bo głos Krisa brzmi na przynajmniej 23 lata. "Beautiful Mess" jest zdecydowanie najlepszą balladą tego roku (a jest ich naprawdę dużo). Bułgaria ma ogromne szanse na triumf. Gdyby wygrała, możemy spodziewać się świetnej organizacji show, bo w Sofii odbyła się Eurowizja dla Dzieci 2015, którą prowadziła Poli Genova (reprezentantka kraju w 2016). To właśnie ją i Krisa widziałabym w roli idealnych prowadzących. Także... Sofia 2018?
             
       
Główny faworyt bukmacherów, fanów, mój... Dosłownie prawie wszystkich. Nie wyobrażam sobie swojej radości, gdyby Francesco wygrał. Piosenka jest bardzo charakterystyczna, nie mniej niż główna bohaterka utworu, czyli naga małpa. Pomimo bardzo wesołego teledysku (a także występu, o czym przekonamy się już w sobotę) przesłanie jest poważne. Francesco próbuje udowodnić zachodnim ludziom, jakimi są hipokrytami. Z jednej strony próbują dążyć do nirvany, medytują, czerpią ze wschodniej kultury, z drugiej jednak ciągle pędzą, liczą się dla nich tylko rzeczy materialne. Ale na koniec życia i tak wszyscy będziemy nagimi małpami. Już jesteśmy ("La scimmia nuda balla" - Naga małpa tańczy). Ta piosenka idealnie pokazuje, że nie wszystkie wesołe piosenki muszą mówić o lekkich i przyjemnych sprawach.


Teraz, po próbach, moja topka się zmieniła. Niżej znalazła się na pewno Belgia, Węgry, Czechy; wyżej Holandia, Białoruś, Austria... W każdym razie, czekamy na dzisiejszy półfinał. Zobaczymy, czy moje przewidywania co do kwalifikacji się sprawdzą (kolejność przypadkowa) ;D

No a teraz czekamy do godziny 21! Piszcie, kto waszym zdaniem dostanie się do finału i jakie jest wasze top 3 ;)
Do następnego :*

Moje top3 z preselekcji #3

2 | dodaj
To już koniec naszej preselekcyjnej przygody w tym roku! Od kilku dni w najlepsze trwają pierwsze próby do właściwej Eurowizji, więc czas najwyższy coś o niej opowiedzieć. Ale najpierw skończę to, co zaczęłam. Oto ostatni post preselekcyjny z 2017 roku. 

UKRAINA

1. Melovin - "Wonder"

2. TAYANNA - "I love you"

3. KUZNETSOV - "Deep shivers"

Ostatni post zaczynamy od tegorocznego gospodarza konkursu, czyli Ukrainy. Długo się wahałam, czy wolę Pana Kolorowe Włosy i Oczy, czy Krzyczącą Jesień (rosyjskojęzyczna wersja "I love you" to "Осень" - "Osen", czyli jesień). Gdyby TAYANNA wystąpiła z oryginalną wersją piosenki (czyli właśnie "Осень"), bez dwóch zdań byłaby moją zwyciężczynią. Jednak "I love you" jest trochę przekombinowane, a występ w finale Vidbiru mnie przytłoczył, szczególnie znana nam z "Love Love Peace Peace" zmiana ubioru w trakcie występu (ci, którzy nie pamiętają tego cudu Eurowizji mogą obejrzeć go tutaj). Występ Melovina był prosty i chyba tym ujął mnie bardziej.
FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: O.Torvald - "Time"


ŁOTWA

1. The HIQ - "Tayu ot lyubvi"

2. Triana Park - "Line"

3. The Ludvig - "I'm In Love With You" 

Jak coś jest po rosyjsku, to oczywiście kradnie moje serce. A jeśli do tego jest z kraju, z którego rosyjskiego bym się nie spodziewała, no to jestem w totalnym zachwycie. Jak widać, od tej reguły wyjątków na razie nie ma :D
FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Triana Park - "Line"

LITWA

1. Aistė Pilvelytė - "I'm like a Wolf"

2. Greta Zazza - "Like I Love You"

3. Paula - "Let U Go"

Litwa zrobiła sobie największą krzywdę ze wszystkich krajów (ex aequo ze Słowenią, o której niżej). Miała dwie wspaniałe piosenki, które nie dość, że miałyby zagwarantowany finał, to jeszcze zdobyłyby miejsce przynajmniej w top 15. Pamiętam ten moment, gdy weszłam na wikipedię sprawdzić, kto wygrał litewskie preselekcje. Pierwszy raz na oczy zobaczyłam ten zespół, naprawdę nigdzie nie pisano o nich. Od razu zaczęłam szukać piosenki, no i przyznam, że byłam w niemałym szoku. Tak durnej i dziwnej piosenki, która na dodatek zostaje w głowie i za Chiny Ludowe nie chce z niej wyjść, jak żyję nie słyszałam. Litwinom chyba spodobała się wizualizacja trąby powietrznej wylatującej z podłogi... Na szczęście na kijowskiej scenie hologramy ani tego typu dziwactwa nie są możliwe, ale kto wie, co wymyślą członkowie zespołu Fusedmarc. Jedno jest pewne - w finale to ich nie zobaczymy.
FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Fusedmarc - "Rain of Revolution"

SŁOWENIA

1. BQL - "Heart of Gold"

2. Raiven - "Zažarim"

3. Nika Zorian - "Fse"

Tak jak już wyżej wspomniałam, MASAKRA. Słowenia straciła swoją jedyną szansę na bycie w top 5... Nikt nie spodziewał się, że wygra koleś, który raz już na Eurowizji w Kijowie był (2005 r.). Szanowny pan Naber sam przyznał, że piosenka, z którą startował w EMA była napisana... 10 lat temu (!). To zdecydowanie słychać. Utwór jest bardzo staromodny, a po revampie stał się jeszcze gorszy. Duet młodych braci, który jest u mnie na pierwszym miejscu niestety nie planuje powrotu na preselekcyjną scenę. A szkoda, bo chłopaki mają naprawdę fajny styl, który mi wcale nie kojarzy się z alpejską Słowenią, a ze słoneczną Hiszpanią na przykład. 
FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Omar Naber - "On My Way"

WIELKA BRYTANIA

1. Holly Brewer - "I Wish I Loved You More"

2. Olivia Gracia - "Freedom Hearts"

3. Lucie Jones - "Never Give Up On You"

FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Lucie Jones - "Never Give Up On You"

ISLANDIA

1. Aron Hannes - "Tonight"

2. Svala - "Paper"

3. Hildur - "Bammbaramm"

FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Svala - "Paper"

ESTONIA

1. Whogaux & Karl Kristjan feat. Maian - "Have You Now"


2. Koit Toome & Laura - "Verona"

3. Daniel Levi - "All I Need"

FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Koit Toome & Laura - "Verona"

SZWAJCARIA

1. Timebelle - "Apollo"

2. Ginta Biku - "Cet Air La"

3. Freschta - "Gold"

FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Timebelle - "Apollo"



Oprócz tych krajów preselekcje były jeszcze w Norwegii, Albanii, Portugalii, Gruzji, Danii, Rumunii, Malcie, Niemczech, Grecji, Armenii i Izraelu (w dwóch ostatnich wybierano tylko artystę, piosenka była tworzona potem). I tak dałam za dużo krajów XDD. Teraz pozostaje tylko czekać na następny post, tym razem o oficjalnych piosenkach - moje top 42 (43).
Jak zawsze piszcie wasze ulubione piosenki z tego posta w komentarzach :D
Do następnego ;*

Moje TOP3 z preselekcji #2

2 | dodaj
Od dzisiaj do pierwszego półfinału Eurowizji został tydzień. Czas więc na definitywne zakończenie wspominania preselekcji i drugi post z moimi top 3 z danych krajów. W ciągu kolejnych dni pojawi się reszta topek. W jeszcze kolejnym poście postaram się wam przybliżyć tegorocznych reprezentantów jak i całe przygotowania do konkursu, ale przede wszystkim pokażę wam moje ostateczne top 42 (43) before the contest. A teraz zapraszam do preselekcyjnej lektury :)

SZWECJA

1. Mariette - "A Million Years"

2. Robin Bengtsson - "I Can't Go On"

3. Jon Henrik Fjällgren feat. Aninia - „En värld full av strider (Eatneme gusnie jeenh dåaroeh)”

Szwedzki Melodifestivalen jest nie tylko preselekcjami do Eurowizji, to także największy festiwal w Szwecji, porównałabym go do naszego Opola, tylko że z czasów świetności; nie ma co się oszukiwać, że Festiwal w Opolu pozostawia wiele do życzenia i starcił na popularności i prestiżu w ostatnich latach. 
Ja w Melfeście zakochałam się już w tamtym roku, kiedy oglądałam finał. Dlatego w tym roku postanowiłam obejrzeć wszystkie 6 koncertów. Trzeciego półfinału nie mogłam obejrzeć, bo w tym czasie leciały polskie Krajowe Eliminacje, więc oprócz tego jednego wieczoru, wszystkie spędzałam z telewizją SVT. W tym roku, tak jak z resztą i w tamtym, miałam swojego zwycięzcę od razu. Tzn. nie od razu, bo premiery piosenek odbywały się podczas półfinałów, wcześniej do przesłuchania są dostępne tylko fragmenty, najpierw jednominutowe, potem dwuipółminutowe (oczywiście w tygodniu przed danym półfinałem). Po przesłuchaniu snippetu piosenki "A Milion Years"wiedziałam, że to jest to, co chcę usłyszeć na kijowskiej scenie. Niestety, ostatecznie Mariette zajęła 4 miejsce. 
Robin Bengtsson, tak jak i rok temu, jest u mnie na drugim miejscu. Osobiście jednak wolę jego ubiegłoroczną propozycję, czyli "Constelation Prize". Tym razem na scenie wystąpił z przystojnymi tancerzami, co na pewno przysporzyło mu wiele fanów (czy też fanek xd). 
Dosyć sporą niespodzianką, nawet jak na mnie, może wydawać się piosenka w języku szwedzkim (który btw od pewnego czasu uwielbiam, m. in. za sprawą tej piosenki). Jest, nie ukrywajmy, trochę dziwna, bo nie codziennie słyszy się utwór, którego zwrotka składa się tylko (dosłownie) z "eooooooeooooo". Ale naprawdę zachęcam do wysłuchania, bo refren śpiewany przez Aninię jest czymś magicznym. Mogę wam zagwarantować, że po kilku przesłuchaniach będziecie zachwyceni, o ile nie po pierwszym.
FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Robin Bengtsson - "I Can't Go On"

WŁOCHY

1. Francesco Gabbani - "Occidentali's Karma"

1. Alessio Bernabei - "Nel mezzo di un applauso"

3. Ermal Meta - "Vietato Morire"

Jak widać nie umiem zdecydować XDD. Uwielbiam obie piosenki i ze zniecierpliwieniem czekałam na występy powyższych dwóch panów, kiedy oglądałam finał Sanremo. Widziałam ich obu w Kijowie i widzę do tej pory. No ale tylko jeden z nich mógł wygrać w słonecznej Italii. Niestety Alessio zajął przedostatnie miejsce, co było dla mnie wielkim szokiem. Zwycięzca, czyli Francesco, od razu stał się faworytem bukmacherów i fanów do wygrania tegorocznego konkursu. Wesoła piosenka z wesołym teledyskiem i już nie tak wesołym przesłaniem zachwyciła entuzjastów Eurowizji na całym świecie. Bardzo charakterystycznym tańcem zyskała sobie wielu zwolenników. 
Co do samego Festiwalu Sanremo, jest on dla eurowizyjnej, ale także i polskiej historii bardzo ważny. To na nim wzorowali się twórcy Concours Eurovision de la chanson (to oryginalna francuskojęzyczna nazwa), a potem naszego Opola. 
FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Francesco Gabbani - "Occidentali's Karma"

MOŁDAWIA

1. Sunstroke Project - "Hey Mamma"

2. Vozniuc feat. Vio Grecu - "Don't lie"

3. Ethno Republic & Surorile Osoianu - "Discover Moldova"


Epic Sax Guy is back!!! Dla tych, którzy nie zrozumieli. już wyjaśniam. Zespół Sunstroke Project był na Eurowizji w 2010 r. i mimo zajęcia 22 miejsca w finale (na 25 możliwych) zyskał wielką popularność za sprawą saksofonisty, który stał się bardzo znanym memem. Teraz Mołdawianie postarają się pobić swój ostatni wynik. Moim zdaniem uda im się. Jest tylko jeden mały problem, który może być korzystny dla Mołdawii, ale niekorzystny dla Polski lub odwrotnie. Oba kraje występują w tym samym, pierwszym półfinale, a co jeszcze ciekawsze, dokładnie po sobie. Polska mroczna propozycja znajduje się w takim razie pomiędzy dwoma bardzo wesołymi i skocznymi piosenkami z Grecji i właśnie Mołdawii. Jedni twierdzą, że "Flashlight" zginie wśród tanecznych piosenek i nie przejdzie do finału, inni mówią, że zyska ze względu na swoją inność. Jakie jest moje zdanie? Obawiam się, że Kasia Moś może mieć utrudnione zadanie ze względu na swoje położenie. Miejmy nadzieję, że widzowie nie zapomną naszej piosenki, znajdującej się w, powiedzmy, środku stawki, na dodatek, jak już wcześniej mówiłam, pomiędzy Grecją a Mołdawią. 
FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Sunstroke Project "Hey Mamma" (ale to już chyba wiecie XD)

HISZPANIA

1. Brequette - "No Enemy"

2. Mirela - "Contigo"

3. Fruela - "Live It Up"

Kiepskie te hiszpańskie w tym roku... W ogóle system wybierania piosenek jest okropny. Najpierw jest etap zwany Eurocastingiem, gdzie jest łącznie 30 piosenek, z czego do finału przechodzi 3, gdzie wygrywa jedna, która mierzy się z 5 innymi wybranymi wewnętrznie przez "specjalistów pożal się Boże" w kolejnym etapie, czyli Objetivo Eurovision. Uff, mam nadzieję, że wytłumaczyłam wszystko dobrze, bo sama dokładnie nie wiem, jak to naprawdę jest. Z tych wybranych przez "specjalistów" tylko "Contigo" do czegoś się nadaje. No i o mały włos nie wygrało. I teraz uwaga, eurodrama. Mirela i Manel Navaro mieli tyle samo punktów. Mirela wygrała w głosowaniu widzów, Manel w głosowaniu jurorów. W poprzednich latach w regulaminie Objetivo był zapis, że w razie remisu wygrywa piosenka z większą ilością głosów od publiczności. Ale nie tym razem! Po naradzie jurorów wygrał Manel, który gdy miał krótsze włosy był przystojniejszy (XD). No i od razu w mediach zaczęło huczeć, że to ustawka, korupcja itd. Jak było naprawdę, tego nie wiemy, jednak moim zdaniem Hiszpania w tym roku wybawi Niemców od ostatniego miejsca trzeci rok z rzędu.
FAKTYCZNY ZWYCIĘZCA: Manel Navaro - "Do It For Your Lover"

Jak zawsze piszcie, która piosenka podoba wam się najbardziej. A może się ze mną nie zgadzacie i macie innych zwycięzców? Czekam na wasze opinie w komentarzach! :)
Do następnego! ;*

Ulubieńcy #2: Luty i Marzec

2 | dodaj
Zdrastwujtie :D
Tym rosyjskim akcentem witam Was wszystkich po dość długiej nieobecności :) Więc bez zbędnego przedłużania zapraszam na ulubieńców dwóch ostatnich miesięcy - lutego i marca 2017

Maska dziegciowa do twarzy z Babuszki Agafii

Zaczynamy po rosyjsku - kosmetyki starszej pani z Syberii (na ile prawdziwej/żywej - niepotrzebne skreślić - nie wiem) po prostu mnie urzekły. Na początku trochę odstraszył mnie zapach tej maseczki, bo mimo że da się go wytrzymać, jakiś najpiękniejszy na świecie nie jest. Konsystencja jest bardzo fajna - wyciśnięta świeżo z opakowania jest zwarta, a przy nakładaniu na twarz delikatna, trochę jak pianka. Przy pierwszym użyciu nie oczekiwałam zbyt wiele, więc zaskoczyłam się bardzo pozytywnie. Twarz jest dokładnie oczyszczona i gładka, a pory mniej widoczne. Na plus wychodzi też gramaturgia, bo tak duże opakowanie wystarczy na bardzo długo.

Rokitnikowy szampon z Babuszki Agafii

Kolejny syberyjski kosmetyk, kolejny zachwyt. Pierwszy szampon od rosyjskiej babci, który wypróbowałam (cytryniec) pachniał przecudnie i sprawiał, że moje włosy wyglądały dużo lepiej, niż przy stosowaniu mojego dotychczasowego szamponu. Po rokitnikowym szamponowym bracie spodziewałam się w takim razie naprawdę dużo. No i nie zawiódł :D Mam tylko wrażenie, że przy obydwuch moje włosy, które i tak są skłonne do puszenia się, puszą się jeszcze bardziej, przez co na czubku głowy zawsze wystaje mi mnóstwo pojedynczych włosków, których nie potrafię opanować. Macie jakieś sposoby na puszące się włosy? Piszcie w komentarzach! :)

Spray termoochorona + volume z Mariona

Zostajemy w temacie włosów, ale tym razem w fazie tuż po umyciu. Przed tym spray'em testowałam piankę, oczywiście w celu zwiększenia objętości włosów. Są grube i ciężkie, więc przy głowie często oklapują. Pianka była okej, ale czasem miałam wrażenie, że niedokładnie wmasowana pozostawia włosy dziwnie zlepione. Więc zaryzykowałam ze spray'em, a że do tego zapewnia ochronę przed wysoką temperaturą, nie miałam dużych obaw. Zdecydowanym minusem wszystkich tego typu produktów jest to, że aby działały, trzeba wysuszyć włosy, a to niestety je niszczy. Gdy będzie ciepło będę starała się używać suszarki jak najkrócej, tylko po to, żeby wywołać działanie spray'u (tak, mam w planach zakup drugiego opakowania, chyba że znajdę coś, do czego nie trzeba suszyć suszarką xd). Ale zadanie dodawania objętości spełnia znakomicie - nie wyobrażam sobie niestosowania jakiegoś "podnoszacza" włosów ;)

Peeling organic coffe & limmonik z Organic Shop

Wracamy do twarzy, teraz do czegoś do stosowania przed maseczką. Zapach nie przypomina mi kawy, chociaż może odrobinę taką syntetyczną. Jak dla mnie to połączenie cukierków Kopiko z czymś, czego jeszcze nie odszyfrowałam, ale na pewno ma związek z jedzeniem XD Działa bardzo fajnie i stanowi dobre przygotowanie dla skóry przed maseczką.


Anielka poleca...

No i znów sówka Anielka podzieli się z Wami swoim ulubieńcem z moich ulubieńców. Tym razem jest to szampon. Chyba przekonał ją zapach i kolor butelki. Jej domek jest na moim łóżku, a teraz pościel jest pomarańczowa - chyba polubiła ten odcień :D Ale zapach jest naprawdę cudowny, potwierdzam! :)


Teraz mam pytanie do Was. Kolejny post na pewno będzie o tematyce eurowizyjnej. Chcielibyście, żebym skończyła moje rozważania o preselekcjach czy czujecie już maj i wolelibyście poznać moją ostateczną topkę, a eliminacje zostawić za sobą? Dzielcie się opiniami w komentarzach! 
Do następnego ;*



Created by Agata for WioskaSzablonów. Technologia blogger.